czwartek, 2 lipca 2015

Knock, Knock - recenzja


Taka sytuacja. Żona z dziećmi poza domem. Przez weekend jest robota do wykonania. Na zewnątrz leje jak z cebra. Akcesoria już nabite ziołem. Wieczór się rozpoczyna. I nagle ktoś puka do drzwi. Nie byle kto, bo dwie zagubione ślicznotki przemoczone do suchej nitki. Krótka rozmowa i już są w domu, kubek czegoś ciepłego do picia na dobru początek, mokre ubrania trafiają do suszarki, nagie ciała okrywają tylko szlafroki, rozpoczyna się flirt. Jednostronny, bo im bardziej dziewczyny kleją się do bohatera, robią maślane oczy, komplementują jego muskulaturę, wygląd i gust muzyczny, tym bardziej on czuje się niezręcznie i stara trzymać na dystans. Jego silna wola rozpada się jednak na kawałki, gdy dziewczyny stają przez nim nagie i używają argumentu ostatecznego – podwójnego fellatio. Następnego dnia bohater odkrywa, że należało je wyrzucić za drzwi i odpalić youporn. Młode kobiety okazują się socjopatkami i przystępują do psychicznego oraz fizycznego znęcania się nad bohaterem. Rozpoczyna się weekendowa zabawa w kotka i myszkę. A wystarczyło nie bawić się myszkami (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać).

Koncept nie nowy. Historii o fatalnych w skutkach zdradach małżeńskich było już mnóstwo. Każda kolejna jeszcze mniej oryginalna od poprzedniej. Eli Roth nie odkrywa więc niczego nowego, historia podąża po sznurku i jedynie co może nieco zaskoczyć, to finał opowieści oraz to jak bardzo drewniany może być Keanu Reeves. Niby to nic nowego, skala jego talentu jest od dawna znana, ale gdy prowadzi koszmarnie sztywne dialogi ze swoją rodziną, nawet przez moment nie sprawiając wrażenia, że jest istotą ludzką z sercem i emocjami, a później potrafi nawet położyć sceny, gdy krzyczy z bólu i przerażenia, to osiąga nowy poziom w byciu beztalenciem. Jeżeli od gościa z trzydziestoletnią karierą, potrafią być bardziej przekonujące dwie młode siksy, które wybrano z myślą, żeby ładnie prezentowały się nago i kusząco wyginały zgrabne ciała, to chyba coś jest nie tak.

W tym filmie zresztą wszystko jest nie tak: brak napięcia, odtwórcza fabułka, średnie dialogi, beznadziejny główny bohater, przerysowane młode psychopatki o lichej motywacji. Oglądajcie tylko, jeżeli jesteście desperacko spragnieni widoku młodych nagich piersi albo stanowicie beznadziejny przypadek fana twórczości Keanu Reevesa.


0 komentarzy:

Publikowanie komentarza