niedziela, 5 maja 2013

Iron Man 3 - recenzja

  
Whoa! Ale fajne kino rozrywkowe. Nie wyczekiwałem tego filmu, był mi dość obojętny, odczuwałem już lekkie znużenie postacią Tony’ego Starka. Pewnie dlatego, że od czasu pierwszej części brał „gościnne występy” w innych filmach z Downey’em Jr. Nie należało niedoceniać Shane’a Blacka, oj nie należało.


Iron Man 3” to wydestylowane najlepsze elementy poprzednich dwóch części, wymieszane z esencją twórczości Blacka. Tak więc, błyszczące zbroje, technologiczny onanizm, błyskotliwy bohater i komiksowa formuła, idą w parze z elementami „buddy movie”, sensacyjnej treści serwowanej w humorystycznym sosie, a całość spina narracja z offu w wykonaniu Starka. Reasumując, „Kiss Kiss Bang Bang” czerpiące garściami z „The Last Boy Scout” i „Lethal Weapon” osadzone w świecie znanym z poprzednich Iron Manów.

Film jest intensywny, nawet bardzo. Ciągle coś wybucha, eksploduje, ktoś kogoś goni, zabija, maltretuje, ale jakoś udaje się reżyserowi utrzymywać stałe zainteresowanie tym, co się dzieje. Na szczęście nie zachodzi przełączanie się na tryb stand-by i bezmyślne oglądanie kolorków na ekranie. No ok., pod koniec trochę się już wyłączałem, podczas obowiązkowej finałowej rozpierduchy z gazylionem czerwono żółtych pancerzy śmigających na ekranie. Black zapewnił na szczęście przyzwoity poziom fabularny, historia jest wciągająca, wielokrotnie autentycznie zabawna, w końcu ma przyzwoitego arcyłotra, który nie jest kolejnym ułomkiem w metalowej zbroi, a do tego zapewnia niezłego twista. Nieco przewidywalnego, ale za to fajnie poprowadzonego, zapewniającego kilka niezłych humorystycznych scen. Są pewne nietrafione pomysły, nie wszystko gra tip-top, scenariusz ma swoje słabsze momenty, ale ma też genialne, więc w ogólnym rozrachunku rozkłada się to w miarę równomiernie, nie odciskając piętna na poziomie filmu.

Chyba najlepsza dotychczas odsłona. Black dokonał tego, czego nie do końca udało się przy dwójce. Sięgnął po obiecujący, tętniący świeżą energią materiał z pierwszej części, wrzucił do niego nowe interesujące składniki, w wielu kwestiach nie przejmując się oczekiwaniami fanów, wybierając własną ścieżkę, a do tego zintensyfikował akcję, oferując energetyczny, cieszący oczy, ale nie ogłupiający, film.

1 komentarz:

  1. zgadzam się z przedmówcą... najlepsza dotychczasowa odsłona

    OdpowiedzUsuń