poniedziałek, 23 maja 2016

Seduced and Abandoned (Uwiedź i porzuć) - recenzja


Zbierałem się od kilku tygodni do obejrzenia dokumentu „Seduced and Abandoned”. Miał mnie wprowadzić w odpowiedni nastrój przed wypadem do Cannes. Nie udało mi się, zamiast tego obejrzałem wczoraj wieczorem, gdy już wróciłem z lotniska do domu. I dobrze się stało, bo zamiast przystawki przed festiwalem, zrobił za swoisty „film pożegnania” z tegoroczną imprezą.

Widziałem go już kiedyś, a tak konkretniej to trzy lata temu na festiwalu Nowe Horyzonty. Oglądając wtedy dokument o canneńskim festiwalu do głowy mi nie przyszło, że rok później sam wezmę w nim udział po raz pierwszy. Zabawne, jak to w życiu bywa. No nic to, wróćmy może do sedna, czyli dokumentu, który powinien obejrzeć każdy zainteresowany przemysłem filmowym.

Film otwiera cytat z Orsona Wellesa: „I look back on my life and it’s 95% running around trying to raise money to make movies and 5% actually making them. It’s no way to live.” Autorzy dokumentu przywołają go jeszcze wielokrotnie. A tych jest dwóch, reżyser James Toback, pomysłodawca projektu, oraz Alec Baldwin, bohater dokumentu, ale tak naprawdę partner w zbrodni, wierny towarzysz Tobacka w jego opowieści o zasadach jakimi rządzi się przemysł filmowy. „Seduced and Abandoned” zabiera nas do Cannes śladami Baldwina i Tobacka. Panowie próbują znaleźć tam sponsorów gotowych na sfinansowanie projektu filmowego zatytułowanego „Ostatnie tango w Tikricie”.

Skojarzenie z legendarnym filmem Bertolucciego jest nieprzypadkowe, bo scenariusz opowiada o erotycznej relacji pomiędzy postaciami granymi przez Baldwina i Neve Campbell. Obydwoje są aktorami rozpoznawalnymi, ale czy wystarczająco, żeby sfinansować erotyczny dramat za kilkanaście milionów dolarów? Odpowiedź jest oczywista. Baldwin i Toback nie poddają się jednak, pukają do wszystkich możliwych drzwi, rozmawiają z przedstawicielami wielkich wytwórni filmowych, producentami, no i miliarderami, którzy przybyli do Cannes. Odwiedzają luksusowe hotele, prywatne jachty, uczestniczą w towarzyszących imprezach oraz przechadzają się po samym Cannes.

Panowie chyba ulegają urokowi miejsca, bo film często zapomina o głównym wątku i zaczyna opowiadać o Cannes, kinie oraz o twórcach filmowych. Toback z zafascynowaniem słucha anegdot z przeszłości, wspomnień dotyczących festiwalu oraz opowieści z życia reżyserów, których namówił na wywiad. Dyrektor festiwalu opowiada o imprezie, o kinie oraz przemyśle filmowym. Znani aktorzy dzielą się przemyśleniami na temat „Ostatniego tanga w Tikricie”, mówią o swojej karierze, o planach na przyszłość albo o historiach z przeszłości. Za cholerę nie jest to spójne, ale to nieistotne, bo słuchamy równie zafascynowani jak Toback.

Uwiedź i porzuć” rzeczywiście uwodzi, ale nie chce porzucić, dzieląc się z widzem każdą ciekawostką, zabawną historią i interesującą wypowiedzią jaką twórcy uchwycili kamerą. Jest to cenne źródło wiedzy o przemyśle filmowym. Ładna pocztówka z Cannes, zabierająca odbiorcę na spacer po terenie festiwalu, pozwalając odczuć klimat towarzyszący imprezie. Kolekcja anegdot, ale też i materiałów do przemyśleń oraz interesujących faktów. Dokument, który uszczęśliwi każdego zainteresowanego kinem.


0 komentarzy:

Publikowanie komentarza