niedziela, 21 stycznia 2018

Super Dark Times - recenzja


Jeżeli szukacie dobrego filmu na wieczór, posiadacie dostęp do Netflixa i lubicie serial „Stranger Things” to jest tytuł dla Was. Jeżeli przyciągnąłem uwagę to muszę szybko jeszcze doprecyzować, że serial braci Duffer tak naprawdę niewiele ma wspólnego z debiutanckim filmem Kevina Phillipsa. Współdzielą raczej źródło inspiracji, czyli książki Stephena Kinga o grupach młodych chłopców przeżywających jakieś mroczne historie.

I w zasadzie tutaj podobieństwa się kończą, bo bohaterowie „Super Dark Times” wprawdzie również przemieszczają się po ulicach amerykańskiego przedmieścia przy pomocy rowerów i oddychają popkulturą (lat 90.), ale są starsi o te kilka lat i po głowie krążą im już kosmate myśli, którymi zresztą chętnie dzielą się ze sobą. Gdy ich młodsi koledzy z ekipy Mike’a Wheelera przeżywają w dyskusjach ostatnią weekendową sesję w D&D i wizytę w salonie gier, oni już rozmawiają o masturbacji, komentują w dosadny sposób koleżanki ze szkoły i rozglądają się za ziołem. Wypada to wszystko w bardzo naturalny sposób, bo zagrane i rozpisane jest zgrabnie, a Phillips potrafi opowiadać obrazem oraz budować atmosferę. Nad bohaterami cały czas wisi jakieś mroczne widmo, już otwierająca film scena zwiastuje, że coś tutaj może pieprznąć i to głośno, ale gdy strzelba Czechowa w końcu wypala, konsekwencje tego są dość niespodziewane i ciekawe, bo historia skręca w interesującym kierunku.

„Super Dark Times” to bardzo udany debiut, z polotem opowiadający o wchodzeniu w dorosłość, o uciążliwych wyrzutach sumieniach i odpowiedzialności za swoje czyny, a także ludzkiej psychice oraz różnych reakcjach młodych chłopców na traumatyczne doświadczenie. Phillips to gość, którego dalszej karierze warto się będzie dalej przyglądać, bo „czuje” kino, elegancko buduje atmosferę, a nawet myli nieco tropy przy tej okazji, celowo nie oferując odbiorcy jasnego przekazu, czy ogląda jedynie thriller psychologiczny, czy może jednak już kino grozy. Rozczarowujący jest niestety ostatni akt, zbyt dosłowny, banalny i jakby z innej bajki, ale to i tak kawał solidnego kina, które warto zobaczyć.

0 komentarzy:

Publikowanie komentarza