sobota, 26 marca 2022

Yellowjackets - pierwszy sezon



Patrząc na mizerną liczbę ocen na Filmwebie i wspomnień w social mediach to zeszłoroczny serial „Yellowjackets” przeleciał raczej niezauważenie pod radarami polskich widzów. Nie dziwi to specjalnie, bo wciąż nie można go znaleźć na żadnej z platform dostępnych na polskim rynku. Sam dowiedziałem się o jego istnieniu na początku roku sprawdzając jakie seriale byłoby jeszcze warto nadrobić przed ułożeniem rankingu najlepszych zeszłorocznych produkcji. „Yellowjackets” miało imponująca średnią na RT (100%) i wiele bardzo pozytywnych recenzji. Zabrakło mi na niego czasu w styczniu, ale korzystając z tego, że pojawił się jakiś czas temu na streamingu należącym do brytyjskiego Sky spędziłem ostatnich kilka dni w kanadyjskiej dziczy. 

 „Yellowjackets” już na wstępie składa widzowi obietnicę, że będzie się tutaj działo, i to rzeź, ale musi się wykazać cierpliwością. W pierwszym odcinku mamy przebłyski z finału historii, które sprawę stawiają dość jasno: „Władca much” skrzyżowany z „Alive, dramatem w Andach”. Samolot z drużyną nastolatek grających w piłkę nożną rozbił się gdzieś daleko od cywilizacji i zanim dziewczyny zdążyły wyliczyć cały skład Backstreet Boys to zaczęło się już bieganie w skórach zwierząt i zjadanie koleżanek.

Sęk w tym, że właśnie nie. Kanibalizm zapewne jeszcze wjedzie w tę historię na pełnej petardzie, ale najpierw skupia się ona na procesie powolnego rozpadu norm społecznych i odwróceniu ról, jakie dziewczyny pełniły w grupie przed wypadkiem. Królowa licealnych dusz, szkolna gwiazdka i kapitan drużyny, szybko spada na dno społecznej drabiny, gdy okazuje się, że sztuka przetrwania nie należy do jej talentów. Lokalne pośmiewiska, nie potrafiące się odnaleźć w szkolnych realiach, stają się istotnymi osobami w grupie, gdy okazuje się, że potrafią sprawnie odrąbać nogę wymagającą amputacji, dostrzec w świecie rzeczy niewidoczne dla innych, albo po prostu upolować jelenia. 

Narracja prowadzona jest dwutorowo, bo jednocześnie śledzimy losy kilku bohaterek, 25 lat później, które zdołały przeżyć i wrócić do cywilizacji. Ich życia różnie się poukładały, ale wszystkie noszą w sobie różne psychiczne blizny i sekrety skrywane przed resztą świata, który nigdy nie poznał prawdy o tym, czego nastoletnie dziewczyny się dopuściły w kanadyjskiej puszczy. W tych rolach cztery świetne aktorki: Christina Ricci, Melanie Lynskey, Juliette Lewis i Tawny Cypress. Szczególnie mocno błyszczą tutaj Ricci i Lynskey. Pierwsza w cudownie poprowadzonej kreacji socjopatki, a druga jako niepozorna gospodyni, która skrywa w sobie duże pokłady wyrachowania i bezwzględności, łącząc ze sobą ciapowatość kury domowej z bezpardonowością osoby potrafiącej zabić szpadlem królika znalezionego w ogrodzie i zrobić z niego obiad dla nieświadomej rodziny. 

„Yellowjackest” jest serialem, który skutecznie przykuwa przed ekranem i nie pozwala na porzucenie przed finałem sezonu, ale często leci na oparach wygenerowanych przez te „mocniejsze” momenty, jakieś krwiste sceny, soczyste interakcje pomiędzy postaciami, elementy powolnie budowanej intrygi, no i wspomnianej obietnicy „kanibalistycznej jatki” złożonej w pierwszym odcinku. Nie wszystko tutaj działa, campowy ton, często wdzierający się do historii, jest fajny, ale czasem zgrzyta. Kreacja Juliette Lewis chwilami ociera się o niezamierzoną parodię (ale to typ roli, którą jedni pewnie określą mianem doskonałej, a drudzy jako tragiczną). Byłem też trochę rozczarowany, gdy pod koniec dotarło do mnie, że to jednak nie będzie zamknięta historia, a zaledwie jej pierwszy sezon. Mam nadzieję, że nie będą tego nieznośnie przeciągać i całość zamkną w maksymalnie trzech sezonach, ale finał pierwszego jest na tyle mocny i intrygujący, że drugi będzie pozycją obowiązkową. 

 PS. Wydarzenia z przeszłości mają miejsce w latach 90. więc mamy sporo dobrej muzy z tamtego okresu, chociażby Portishead, Hole, PJ Harvey, ale też klimatyczną scenę z „Kiss from a rose” w wersji a capella.

1 komentarz:

  1. Home to a dozen plus on-line sportsbooks, Iowa has variety of the} least expensive licensing charges within the land — $45,000 for the primary year and a $10,000 every year after that. Shortly after BetMGM and Caesars joined the 5 on-line sportsbooks already operational within the state. The Seminole Tribe’s sports betting settlement with the state could be 카지노 사이트 be} renegotiated to be much less monopolistic or reinstated by an appeals courtroom. Online betting within the Sunshine State got here to a halt after a federal decide struck down an settlement that gave the Seminole Tribe sole jurisdiction over the market. An appeal to that lawsuit is pending, however don’t expect it to be resolved anytime soon. In the meantime the Tribe has stopped paying the state for the exclusive access it now not has.

    OdpowiedzUsuń