niedziela, 13 listopada 2016

Band of Brothers (Kompania braci) - recenzja


Zacznijmy od najważniejszego, żeby nie było najmniejszych wątpliwości - „Kompania braci” to dzieło wybitne. Dziesięciogodzinna opowieść o wojnie w całej jej rozciągłości, która wpisuje się w ramy telewizyjnego serialu, a zarazem rozsadza je, oferując doskonałą stronę techniczną (nie licząc okazjonalnych efektów komputerowych, które niestety zestarzały się) i znakomity scenariusz w którym nikt tak do końca nie jest głównym bohaterem, a zarazem wszyscy za niego robią. Bo to opowieść o braterskiej więzi, którą nie splątała krew płynąca w żyłach, ale przelana na polu bitewnym. Jest to serial do którego wracam regularnie, bo z tytułami wybitnymi przyjemnie jest obcować. Chociaż „przyjemność” to ostatnie co przychodzi do głowy podczas obserwowania najsmutniejszych i najtragiczniejszych momentów w historii kompanii E.

sobota, 29 października 2016

Doctor Strange (Doktor Strange) - recenzja


Jakie to niesamowite, że doczekaliśmy się czasów, gdy nie tylko powstają ekranizacje takich komiksów jak „Ant-Man” i „Doktor Strange”, ale jeszcze do tego są robione porządnie i nie krzywimy się patrząc na jakiś patałachów w pociesznych kostiumach, bo technologia pozwala już na realizację wszelkich wizualnych cudów. Niemniej niesamowite jest to, że ktoś jest gotów wyłożyć na to pieniądze, a ludzie później tłumnie przychodzą oglądać to w kinach. Jeszcze na początku ubiegłej dekady nie byłoby to możliwe, bo informacja o planach zrobienia filmu „Doktor Strange” byłaby potraktowana jako pocieszny news, który podekscytowałby zaledwie najwierniejszych fanów komików, naiwnie wierzących w sukces takiego projektu. Dużo się zmieniło od tamtego czasu...

niedziela, 16 października 2016

The French Connection (Francuski łącznik) - pościg samochodowy


Francuski łącznik” ma pewne miejsce na każdej szanującej się liście najlepszych filmowych pościgów samochodowych. Gene Hackman ściga zamachowca, który próbował zabić go w biały dzień z broni snajperskiej. Bandyta wskakuje do kolejki podmiejskiej i odjeżdża. Bohater zatrzymuje przypadkowego kierowcę przejeżdżającego właśnie brązowym Pontiakiem, rekwiruje samochód i rusza w pogoń za kolejką. Jest to początek sceny, która już na trwałe zapisała się w historii kina i do dziś stanowi za wzór dla twórców kina akcji. Sceny, którą zrealizowano w sposób partyzancki, bez żadnych pozwoleń i zupełnie lekceważąc sobie bezpieczeństwo osób postronnych.

środa, 12 października 2016

Miss Peregrine’s Home For Peculiar Children (Osobliwy dom Pani Peregrine) - recenzja


Tim Burton's Home for Peculiar Mutants, czyli co by było gdyby... Burton nakręcił "X-men: Pierwsza klasa". Eva Green z fajką w ustach, Samuel L. Jackson z gębą pełną ostrych zębów i fryzurą typu Narzeczona Frankensteina skrzyżowana z Siergiejem Eisensteinem, a reżyser niestety nieco bez ikry, ale za to z różnymi fajnymi pomysłami. Zanim jednak przejdziemy dalej muszę coś wyznać. Jestem beznadziejnym przykładem miłośnika twórczości Burtona, podoba mi się niemal wszystko, co amerykański twórca zrobił do tej pory. "Osobliwy dom Pani Peregrine", choć nie pozbawiony wad, oglądałem więc z przyjemnością.

niedziela, 9 października 2016

Swiss Army Man - recenzja


Mam duży szacunek do Daniela Radcliffe’a za to jak steruje swoją karierą po zakończeniu serii o Harrym Poterze. Gość przed osiągnięciem pełnoletności zarobił pewnie dość pieniędzy, żeby nie pracować do końca życia, ewentualnie dorabiać tylko w jakiś chałturach i odcinając kupony od dawnej sławy. Zamiast tego eksperymentuje, bawi się twórczo, czasem wystąpi w jakimś horrorze („Kobieta w czerni”), czasem w komedii romantycznej („Słowo na M”), albo w czymś totalnie od czapy („Rogi”). Próbuje repertuaru poważniejszego („Imperium”, „Na śmierć i życie”), ale też nie unika jak ognia blockbusterów jeżeli tylko oferują mu fajną rolę („Victor Frankenstein”, „Iluzja 2”). Efekt finalny tego bywa różny, ale z całą pewnością nie można mu zarzucić lenistwa i wybierania łatwych projektów dla pieniędzy. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest „Swiss Army Man”, jeden z najbardziej szalonych tegorocznych filmów, którego w Sundance równie dużo osób chwaliło, co wychodziło z kina podczas projekcji.

sobota, 8 października 2016

Luke Cage - pierwszy sezon


Nie wiem, czy to kwestia dawnej pasji do superbohaterskich komiksów, czy też Netflix robi to naprawę dobrze, ale za każdym razem wpadam w poważny ciąg oglądania, gdy udostępniają kolejny marvelowski serial. „Luke Cage” nie jest wyjątkiem, bo do wtorku obejrzałem wszystkie 13 odcinków z czego większość przez weekend.

niedziela, 2 października 2016

The Girl with All the Gifts - recenzja


Ktoś zamawiał ekranizację „The Last of Us”? Proszę bardzo. Epidemia zombie? Jest. Przyczyna zarazy związana z grzybami? Jest. Przenoszenie choroby przez ugryzienie, ale i również zarodniki unoszące się w powietrzu? Jest. Zarażona dziewczynka, która może ocalić ludzkość? Jest. Wędrówki przez opustoszałe miasta, które zaczyna już porastać roślinność? Jest. Ludzie walczący między sobą o surowce? Je… a nie, przepraszam, tego nie ma. A więc zupełnie nie jak w „The Last of Us”!

niedziela, 25 września 2016

The Abyss (Otchłań) - sześć miesięcy w podwodnym piekle


Powiedzieć, że James Cameron jest reżyser niełatwym we współpracy byłoby oznaką dobrej woli. Gdy kręcił „Avatara”, przybijał do ściany wszystkie telefony komórkowe, które nie zostały wyciszone i zadzwoniły na planie zdjęciowym. Kate Winslet powiedziała, że nigdy więcej nie będzie z nim pracować (po tym, co przeżyła na planie „Titanica”). Linda Hamilton, jego czwarta ex-żona, stwierdziła, że jest despotycznym dupkiem na planie i w domu. Gdy kręci film wszystko musi być idealne i dokładnie po jego myśli, nie ma mowy o kompromisach. Jeżeli więc taki gość mówi, że „Otchłań” była najbardziej wyczerpującym i skomplikowanym w realizacji filmem jaki nakręcił, to już wiesz, co to oznacza. W skrócie: sześciomiesięczny plan zdjęciowy, wypełniony sześciodniowymi tygodniami, a każdy trwający ok. 70 godzin spędzonych na realizacji filmu w zupełnym odosobnieniu.

sobota, 24 września 2016

South Park - o postaci Chefa, scjentologach i pewnej szafie


Tydzień temu rozpoczął się kolejny sezon „South Park”. Już dwudziesty! Aż ciężko uwierzyć, że to już tyle lat jest na antenie. Jeszcze ciężej w to, że wciąż nie odczuwam znużenia formułą i kolejne sezony łykam z równą przyjemnością co 5, 10 i 15 lat temu. Panowie Parker i Stone są niezmiennie zabawni, błyskotliwi i cholernie bezczelni. Dwa pierwsze odcinki nowego sezonu trzymają wysoki poziom. Szacun.

niedziela, 11 września 2016

Argo - czyli o tym, jak George Lucas ocalił życie amerykańskich dyplomatów


Ogromny sukces finansowy „Gwiezdnych Wojen” zaskoczył wszystkich, łącznie z Lucasem, który obawiał się, że film nie utrzyma się długo na ekranach kin i okaże się rozczarowaniem frekwencyjnym. Krótka wizyta na planie zdjęciowym „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” Spielberga, które powstawały w tym samym czasie, jedynie pogorszyła sytuację. George poczuł się zdruzgotany, gdy zobaczył imponujące scenografie, zrealizowane za budżet dwukrotnie wyższy od tego, którym sam dysponował. Znajdował się już wtedy na skraju załamania nerwowego, był wychodzony, blady, zmęczony i ochrypły. Realizacja filmu nie była łatwa, bo brytyjska ekipa (większość materiału powstała w Anglii) nie szanowała go i wielokrotnie dawała temu wyraz. Miał wiele problemów związanych z wykonaniem efektów specjalnych i pracą kamery, a do tego końcowy efekt mocno go rozczarował, bo miał wrażenie, że zrobił produkcję tylko dla małych dzieci.